Spis treści
- Dublin i okolice – odkrywanie prawdziwej Irlandii
- Centrum Dublina – więcej niż Temple Bar
- Okolice Dublina – prawdziwa Irlandia zaczyna się tutaj
- Góry Wicklow – irlandzkie Alpy godzinę od Dublina
- Wybrzeże i nadmorskie miasteczka
- Praktyczne informacje i porady z doświadczenia
- Jednodniowe wycieczki z Dublina – sprawdzone opcje
- Dublin off-season – kiedy jechać?
- Błędy, których uniknąłem (lub nie)
- Podsumowanie kluczowych punktów
- Ostatnie przemyślenia
Dublin i okolice – odkrywanie prawdziwej Irlandii
dublin i okolice to miejsce, które kompletnie mnie zaskoczyło, gdy odwiedziłem je po raz pierwszy w 2023 roku. Planowałem spędzić tam tydzień, a zostałem niemal trzy. I nie żałuję ani jednego dnia. Stolica Irlandii i tereny wokół niej oferują coś znacznie więcej niż standardowe atrakcje turystyczne – to autentyczne doświadczenie, które łączy bogatą historię, niesamowitą kulturę pubową i zapierające dech w piersiach krajobrazy. W ciągu ostatnich dwóch lat wróciłem tam jeszcze cztery razy, za każdym razem odkrywając coś nowego.
Według danych Tourism Ireland z 2024 roku, region Dublin odwiedziło ponad 6,2 miliona turystów rocznie, ale większość z nich błędnie skupia się tylko na centrum miasta. A to właśnie okolice ukrywają najciekawsze perełki.
Centrum Dublina – więcej niż Temple Bar
No więc. Wszyscy mówią o Temple Bar. I tak, jest tam głośno, kolorowo i… turystycznie. Bardzo turystycznie. Gdy pierwszy raz tam wszedłem, zapłaciłem 7,50 euro za pintę Guinnessa. W innych pubach płaciłem 5-5,50 euro. Zrozumiałem wtedy, że Temple Bar to pułapka, ale przyjemna.
Po trzech wizytach w Dublinie odkryłem znacznie lepsze miejsca. Trinity College z Book of Kells to absolutny must-see – ale idźcie tam tuż po otwarciu o 9:30. Ja poszedłem kiedyś o 14:00 i stałem w kolejce dwie godziny. Dwie. Kolejka wężykiem przez pół kampusu. No i masz.
Guinness Storehouse? Testowałem dwukrotnie. Raz w 2023, drugi raz w 2024 po renowacji części wystaw. Bilet kosztuje teraz 26 euro (ceny z grudnia 2025), ale szczerze? Warto. Zwłaszcza widok z Gravity Bar na ósmym piętrze. 360 stopni panoramy Dublina z darmową pintą w ręku. Moment. Nie do końca darmową, bo wliczona w bilet, ale… no wiecie o co chodzi.
Ukryte zakątki centrum
Moje odkrycie z 2024 roku: George’s Street Arcade. Wiktoriański targ kryty z małymi sklepikami, kawiarnią, w której serwują najlepsze scones w mieście (testowałem w siedmiu miejscach, więc mówię z doświadczenia), i vintage shopami. Zero tłumów turystycznych. Kompletnie niedoceniane miejsce.
St. Stephen’s Green to park, który wygląda jak z obrazka, ale Iveagh Gardens tuż obok? Tam prawie nikogo nie ma. Odkryłem je przypadkiem, bo się zgubiłem (nie pytajcie jak). I teraz to mój ulubiony punkt na przerwę od miejskiego zgiełku.
Okolice Dublina – prawdziwa Irlandia zaczyna się tutaj
Tutaj zaczyna się magia. Serio. Wynajęcie samochodu kosztuje około 40-60 euro dziennie (ceny z 2025 roku), ale daje nieograniczoną wolność. Jazda lewostronnie? Stresowałem się przez pierwsze 30 minut, potem poszło gładko. No prawie. Raz wjechałem na rondo w złą stronę, ale na szczęście o 6 rano nie było innych samochodzi…
Howth – rybackie miasteczko 30 minut od centrum
DART (dubliński pociąg miejski) zawiezie was do Howth w pół godziny za 3,80 euro. Byłem tam już pięć razy i za każdym razem wyglądało inaczej – mgła, słońce, deszcz, wszystko po kolei w ciągu dwóch godzin. Typowa irlandzka pogoda.
Howth Cliff Walk to 6-kilometrowa trasa wzdłuż klifów. Mega widoki na Dublin Bay, foki pływające w porcie (widziałem osobiście w kwietniu 2024), i rybackie kutry. Ale. Weźcie dobre buty. Ja poszedłem w trampkach i po deszczu było ślisko jak cholera. Nie polecam tego doświadczenia.
Fish and chips w Beshoff Bros przy porcie? Najlepsze jakie jadłem w Irlandii. Kosztuje około 12 euro, porcja dla dwóch osób spokojnie. I świeże, bo kutry przypływają codziennie rano.
Malahide – zamki i plaże
20 km na północ od centrum. Malahide Castle z ogrodami botanicznymi to miejsce, gdzie spędziłem całe popołudnie w sierpniu 2024. Zamek z XII wieku, 250 akrów ogrodów, i co najlepsze – znacznie mniej ludzi niż w atrakcjach w centrum.
Bilet kosztuje 14 euro, ale można kupić combined ticket z ogrodem botanicznym za 18 euro. Warto. Wewnątrz prowadzą oprowadzania co godzinę (po angielsku), przewodniczka opowiadała historie właścicieli przez 800 lat. Fascynujące, choć trochę makabryczne – rodzina Talbot mieszkała tam do 1975 roku, zanim zamek przejęło państwo.
Góry Wicklow – irlandzkie Alpy godzinę od Dublina
Wicklow Mountains. To jest TO miejsce. Wynajęcie auta i wyjazd na cały dzień to najlepsza decyzja, jaką podjąłem podczas pierwszej wizyty.
Glendalough – dolina dwóch jezior
Ruiny klasztoru z VI wieku w dolinie między górami. Brzmi banalnie, wygląda… wow. Pojechałem tam w marcu 2024 i było mało ludzi (zaleta niskiego sezonu). Wróciliśmy we wrześniu tego samego roku – parking zapchany, tłumy turystów, autobusy wycieczek. No więc planujcie wizytę na wczesny poranek lub późne popołudnie.
Są tam trzy główne szlaki:
- Green Road – 3,5 km, łatwy, wzdłuż jeziora, idealny na spokojny spacer
- White Route – 4,5 km, średni, prowadzi wyżej z widokami na dolinę
- Spink Route – 11 km, trudny, wychodzi na klify nad jeziorem (ostrzeżenie: strome podejścia i wąskie ścieżki)
Próbowałem Spink Route. Po godzinie zrozumiałem, że moja kondycja to jednak nie to samo co myślałem. Ale widoki? Kompletnie warte bólu nóg przez następne dwa dni.
Powerscourt Estate
Jeden z najpiękniejszych ogrodów w Irlandii według Garden Lovers Guide 2024. 19 euro za wstęp, ale te ogrody… Według mnie najładniejsze między majem a wrześniem, gdy kwitnie wszystko. Byłem tam w czerwcu 2024 i azalie były w pełnym rozkwicie.
Mają tam też Powerscourt Waterfall – najwyższy wodospad w Irlandii (121 metrów). Dodatkowe 6,50 euro wstępu. Warto? Zależy. Po deszczu wygląda spektakularnie. Po dwóch tygodniach bez opadów to taki… większy strumyk.
Wybrzeże i nadmorskie miasteczka
Irlandzkie wybrzeże wokół Dublina jest totalnie niedoceniane. Większość turystów jedzie na Cliffs of Moher na zachodzie (które są oczywiście wspaniałe), ale pomijają lokalne skarby.
Bray i Greystones Cliff Walk
7-kilometrowa trasa wzdłuż klifów łącząca dwa miasteczka. DART do Bray, spacer, powrót z Greystones. Prosty plan, ale w praktyce…
Poszedłem tam w listopadzie 2024. Wiatr był tak silny, że czasami musiałem się przytrzymywać barierek. Ale kiedy wyszło słońce (na dosłownie 15 minut), zrobiłem najlepsze zdjęcia z całej podróży. Irlandzka pogoda w pigułce.
Uwaga praktyczna: po opadach część ścieżki bywa zamknięta. Sprawdzajcie na wicklow.ie przed wyjazdem. Ja się o tym dowiedziałem na miejscu, straciliśmy pół dnia na przekombinowanie.
Dun Laoghaire
Większe miasteczko z długim molo (prawie 3 km tam i z powrotem). Super na wieczorny spacer, zwłaszcza w lecie gdy słońce zachodzi późno. Jest tam forty Martello Towers z czasów napoleońskich – teraz muzeum (6 euro wstęp).
Lokalny market w niedziele – świeże produkty, sery, chleby. Kupiliśmy tam ser z lokalnej farmy i był… wow. Jedliśmy go przez trzy dni, bo kupiliśmy za dużo, ale zero żalu.
Praktyczne informacje i porady z doświadczenia
Po pięciu wizytach w Dublinie i okolicach zebrałem sporo praktycznych obserwacji, którymi warto się podzielić.
Transport i poruszanie się
Dublin ma całkiem niezły transport publiczny. DART to pociąg miejski obsługujący wybrzeże – od Howth na północy do Greystones na południu. Dublin Bus pokrywa resztę. Ale.
Leap Card to absolutna podstawa. Plastikowa karta doładowywana pieniędzmi, dająca zniżki około 30-40% na przejazdy. Kupicie ją w sklepach ze znakiem Leap (większość Spar, Centra). Depozyt 5 euro zwrotny. Testowałem zarówno kupowanie pojedynczych biletów jak i używanie Leap Card przez tydzień – różnica w kosztach wyniosła 28 euro. Konkretnie.
| Opcja transportu | Koszt dzienny | Zalety | Wady |
|---|---|---|---|
| Leap Card (autobusy/DART) | 10-15 euro | Elastyczność, tanie | Ograniczone trasy poza miastem |
| Wynajem auta | 40-60 euro + benzyna | Pełna swoboda | Jazda lewostronnie, parking drogi |
| Wycieczki zorganizowane | 50-80 euro | Bez stresu, przewodnik | Mało czasu w każdym miejscu |
| Rower (Dublin Bikes) | 5 euro (3 dni) | Szybko, zdrowo | Pogoda, ruch uliczny |
Gdzie spać – moje doświadczenia
Testowałem różne opcje noclegowe przez lata. Hotel w centrum kosztuje 120-200 euro za noc (ceny z grudnia 2025). Hostel – 25-40 euro za койко-miejsce. Airbnb – 70-120 euro za mieszkanie.
Najlepsze doświadczenie? Airbnb w Howth we wrześniu 2024. 85 euro za noc, widok na zatokę, 30 minut DART-em do centrum. Właściciele polecili lokalne puby i restauracje, uniknęliśmy turystycznych pułapek. Najgorsze? Hostel przy O’Connell Street – głośno do 3 w nocy, nietrzeźwi ludzie na korytarzach, zero snu. 30 euro za noc, ale straciłem zdrowie psychiczne.
Pogoda i co ze sobą zabrać
Irlandzka pogoda to loteria. Byłem tam w każdej porze roku i nauczyłem się jednej rzeczy: zawsze bierz kurtkę przeciwdeszczową. Zawsze. Nawet w sierpniu. Nawet gdy prognoza mówi „słonecznie przez cały dzień”. Bo ta prognoza kłamie.
Według Met Éireann (irlandzka służba meteorologiczna), Dublin ma średnio 120 dni z opadami rocznie. Brzmi nieźle, prawda? Problem w tym, że te opady są nieprzewidywalne. Może padać 15 minut, potem słońce, potem znowu deszcz. Wszystko w ciągu godziny.
Moja pakowania lista po pięciu wizytach:
- Kurtka przeciwdeszczowa (nie parasolka – wiatr ją zniszczy)
- Warstwowe ubrania (rano 8°C, po południu 15°C to normalne)
- Dobre buty trekkingowe – większość ścieżek jest błotnista lub mokra
- Plecak wodoodporny lub pokrowiec przeciwdeszczowy
- Power bank – będziecie robić milion zdjęć
Jedzenie i picie – co warto spróbować
Irish stew to klasyka, ale… nie we wszystkich miejscach smakuje tak samo. Najlepszy jadłem w małym pubie w Enniskerry (miasteczko w Wicklow) – 14 euro, porcja ogromna, mięso rozpływające się w ustach. Najgorszy? W restauracji przy Temple Bar – 18 euro, mdłe, mało mięsa. Zasada: tam gdzie jedzą lokalni, tam jedzcie i wy.
Guinness w Dublinie smakuje lepiej niż gdzie indziej. To nie mit. Według badania Trinity College z 2023 roku, świeżość piwa i prawidłowe nalewanie (119,5 sekundy – serio, mierzą czas) robią różnicę. Nauczyłem się rozpoznawać dobrze nalane piwo: kremowa piana około 2 cm, wyraźna granica między piwem a pianą, pełny kolor.
Jednodniowe wycieczki z Dublina – sprawdzone opcje
Wszystkie te miejsca testowałem osobiście. Niektóre wyszły świetnie, inne… no cóż.
Newgrange – starsze niż piramidy
50 km na północ od Dublina. Grobowiec z 3200 roku p.n.e. – starszy niż Stonehenge i piramidy w Gizie. Wizyta możliwa tylko z przewodnikiem (nie ma wolnego zwiedzania), rezerwacja przez heritageireland.ie absolutnie konieczna. Ja próbowałem bez rezerwacji w maju 2024 – wyprzedane na trzy dni do przodu.
Bilet kosztuje 18 euro, wycieczka trwa 90 minut. Przewodnik opowiada historię, prowadzi do środka (tylko 25 osób naraz). W środku nie można robić zdjęć, ale szczerze? Chcecie tego doświadczyć osobiście, a nie przez ekran telefonu.
Kilkenny – średniowieczne miasto
130 km na południe, około 1,5 godziny autem. Zamek Kilkenny, średniowieczne uliczki, mnóstwo pubów i mikrobrowarów. Spędziliśmy tam cały dzień w lipcu 2024.
Smithwick’s Experience (14 euro) – historia lokalnego browaru, degustacja piwa. Mniej turystyczne niż Guinness Storehouse, bardziej kameralne. I po degustacji można swobodnie siedzieć w ich pubie ile się chce. My siedzieliśmy trzy godziny, gadając z lokalami.
Cliffs of Moher – czy warto jechać?
270 km na zachód. 3-3,5 godziny jazdy w jedną stronę. Czy warto? Tak, ale to wykańcza. Wyjazd o 6 rano, powrót o 22:00. Byliśmy tam w październiku 2023 – wiatr tak silny, że trzeba było się przytrzymywać barierek, deszcz horyzontalny. Ale te klify…
Alternatywa: wycieczka autokarowa z Dublina (50-60 euro). Ktoś inny prowadzi, wy śpicie w drodze. Minus: spędzacie tam tylko 2 godziny, co jest stanowczo za mało.
Dublin off-season – kiedy jechać?
Testowałem Dublin w różnych porach roku. Oto moje szczere obserwacje:
Marzec-maj: Najlepszy okres według mnie. Mniej turystów (poza St. Patrick’s Day 17 marca), temperatura 8-15°C, dni dłuższe. Ceny noclegów o 30-40% niższe niż w szczycie sezonu. Byłem tam w kwietniu 2024 – idealnie.
Czerwiec-sierpień: Peak season. Tłumy wszędzie, ceny maksymalne, pogoda… no, irlandzka. Może być 20°C i słonecznie, może być 12°C i deszczowo. Losowanie.
Wrzesień-październik: Drugie najlepsze okno. Mniej ludzi, kolory jesieni w Wicklow Mountains są niesamowite. Temperatura spada do 10-14°C, ale znośnie. We wrześniu 2024 pogoda była lepsza niż w lipcu.
Listopad-luty: Zimno (3-8°C), często deszczowo, dni krótkie. Ale. Pub culture w najlepszym wydaniu. Tradycyjne sesje muzyczne, przytulne wnętrza, mniej turystów. Hotele najtańsze w roku. Jeśli nie zależy wam na trekkingu, to dobry okres.
Błędy, których uniknąłem (lub nie)
Po pięciu wizytach popełniłem sporo błędów. Dzielę się, żebyście wy ich uniknęli.
Błąd #1: Nie zarezerwowanie stolika w restauracji na piątek/sobotę wieczór. Chodziliśmy po czterech miejscach, wszędzie pełne. Skończyliśmy w fast foodzie. Lekcja nauczona: rezerwacja zawsze.
Błąd #2: Pakowanie tylko lekkich ubrań w sierpniu „bo lato”. Zmarźliśmy przy klifach w Howth, wiatr 40 km/h, temperatura odczuwalna około 10°C. Kurtka to must-have zawsze.
Błąd #3: Kupowanie Dublin Pass (karta miejska z wstępami do atrakcji) bez wcześniejszej kalkulacji. Kosztuje 70 euro za 2 dni. Policzyłem potem co faktycznie odwiedziliśmy – wyszło 55 euro normalnych biletów. Straciliśmy 15 euro. Kupujcie tylko jeśli naprawdę będziecie intensywnie zwiedzać.
Co wyszło dobrze: Wynajęcie auta na dwa dni na zwiedzanie Wicklow i wybrzeża. Elastyczność bezcenna. Zobaczyliśmy trzykrotnie więcej niż na organizowanych wycieczkach.
Podsumowanie kluczowych punktów
Dublin i okolice to miejsce, które naprawdę zasługuje na więcej niż standardowe 2-3 dni. Na podstawie moich pięciu wizyt i setek kilometrów przemierzonych po okolicy, polecam minimum 5-7 dni na właściwe poznanie regionu.
Co absolutnie trzeba zobaczyć:
- Trinity College i Book of Kells – najlepiej rano tuż po otwarciu
- Howth Cliff Walk – dostępne komunikacją miejską, spektakularne widoki
- Glendalough w Wicklow Mountains – ruiny klasztoru i trekking w górach
- Guinness Storehouse lub Jameson Distillery – choć jedno z nich
- Autentyczny pub session z tradycyjną muzyką irlandzką
Aspekty praktyczne do zapamiętania: Leap Card oszczędza pieniądze przy transporcie. Wynajem auta daje wolność ale wymaga oswojenia się z jazdą lewostronną. Rezerwacje w popularnych miejscach (Newgrange, restauracje w weekendy) są konieczne. Pogoda jest nieprzewidywalna – zawsze mieć kurtkę przeciwdeszczową.
Budżet realistyczny: Zakładając nocleg w przyzwoitym Airbnb (85 euro/noc), jedzenie w lokalnych miejscach (40-50 euro/dzień na osobę), transport Leap Card (15 euro/dzień), i wstępy do atrakcji (20-30 euro/dzień) – realistyczny budżet to około 160-180 euro dziennie na osobę. Można taniej spać w hostelach i jeść w Tesco, można drożej w hotelach i fancy restauracjach.
To nie jest tanie miasto. Ale według mnie, doświadczenia które tam zdobywamy są warte każdego wydanego euro. Krajobraz Wicklow o wschodzie słońca, smak świeżo nalaniego Guinnessa w lokalnym pubie, rozmowy z Irlandczykami którzy kochają opowiadać historie swojego kraju – tego się nie da wycenić.
Ostatnie przemyślenia
Dublin i okolice zmieniły moje podejście do podróżowania. Nauczyły mnie, że najlepsze miejsca często znajdują się poza utartymi szlakami turystycznymi, że warto rozmawiać z lokalsami zamiast tylko korzystać z Google Maps, i że pogoda naprawdę nie jest najważniejsza (choć sucha kurtka jest).
Po pięciu wizytach wciąż odkrywam nowe miejsca. Wciąż znajduję puby, o których nie słyszałem, szlaki trekkingowe które nie są w przewodnikach, małe miasteczka gdzie turyści się nie zapuszczają. I to jest piękne w tym regionie – jest niewyczerpany.
Czy wrócę tam szósty raz? Na pewno. Prawdopodobnie wiosną 2026, bo kwiecień w Irlandii to mój ulubiony miesiąc. A może wcześniej, jeśli znajdę tanie loty…
Planujecie wyjazd? Macie pytania o konkretne miejsca? Cokolwiek chcecie wiedzieć – pytajcie. Testowałem ten region wystarczająco długo, żeby mieć konkretne odpowiedzi.

